Moja kochana, Najdroższa, moje Ptaszątko, które codziennie zaparza mi ciepłej herbaty z miodem i całuje moje kruche nadgarstki. Dzięki niej wszystkie fragmenty mojego ciała trzymają się kości, bez niej rozsypałabym się na dziesiątki, miliony kawałeczków, które wiatr rozsypałby po świecie na pożarcie psom i wilkom. Co by ze mnie zostało? Chyba tylko ta wątła duszyczka, która jak zabłąkany ognik szuka bezpiecznych rąk, w których mogłabym znaleźć ciszę i spokój letnich wieczorów.
Muszę pójść dzisiaj na cmentarz. Zabiorę tam ze sobą moją małą Kruszynkę. Obie usiądziemy na naszej tylko ławeczce i będziemy przeglądać atlasy ptaków, które dla nas kupiłam. A potem otulimy się jednym wełnianym szalem i będziemy szeptać pośród grobów i wiecznej, zatrutej ciszy.
Chciałabym obudzić się kiedyś w jakimś pięknym miejscu, z daleka od koszmarów i nieprzespanych nocy, z daleka od tych głosów w głowie, które nie dają mi spokoju i sprawiają, że powoli staję się wariatką, którą ludzie omijają z daleka.
Jak osiągnąć spokój i szczęście? Czy wystarczymy sobie dwie? Czy zawsze już będziemy się ochraniać, jak zmarznięte pisklęta? Czy nasze gniazdo przetrwa burze i nawałnice?
Jestem taka drobna i krucha. Moje serce zatrzasnęło się jak stara pozytywka, której nikt dawno nie ogrzewał w dłoniach, nie słuchaj jej smutnej melodii o umieraniu.

Jeśli będziecie trzymać się razem, nic złego was nie spotka. Nie ma nic piękniejszego niż prawdziwa miłość i oddanie drugiej osobie, nie zapominaj o tym. Czy twoja ukochana czyta tego bloga i wie o twoich smutkach? Pozdrowienia z deszczowej Warszawy
OdpowiedzUsuńDziękuję, że zatrzymałaś się tu na chwile Dobra Duszko i pochyliłaś nad moimi słowami i moim nieogarnionym smutkiem. Tak, moja Najdroższa Ptaszyna wie o moich smutkach, piszę do niej codziennie listy i wiersze. Mimo to jednak nie potrafię uwolnić się od cierpienia.
Usuń