Wszystko stało się w momencie, gdy kobietę o cudownych złotych włosach opuścił jej Ukochany Mężczyzna. Pewnego dnia po prostu wyszedł i już nie wrócił. Mijały dni i noce, miesiące i lata, kobieta coraz dalej posuwała się w szaleństwie, robiąc krzywdę swojemu ciału, nacinając je w wielu delikatnych miejscach i wypuszczając na światło rdzawe koraliki krwi. Te koraliki chwytały w dzioby wszechobecne wrony i roznosiły je po okolicznych domach wieśniaków. Oni, nieświadomi tego, co kryje się za tym znaleziskiem, chowali koraliki do szkatuł albo do kieszeni, sprowadzając tym samym nieszczęście na ich domy i rodziny.
Rośliny zaczęły umierać. Obumierały całe ogrody, drzewa nie chciały wydawać na świat owoców ani kwiatów, zdychały ptaki, które z tęsknoty na wonią kwitnących krzewów róż, podcinały sobie gardła o żywopłoty, a grząska ziemia powoli wsuwała ich małe ciała do siebie, otulając je drobnymi kamyczkami i zeschniętymi winoroślami.
Kobieta miała na imię Maria, ale ludzie nazywali ją Starą Wiedźmą, Niespokojnym Widziadłem, które nie ma odbicia w lustrze, a zamiast grzebienia używa do czesania jedynie zgrabiałych, kościstych palców.

Weroniko, zakochuję się w Twoich słowach, czy będzie dalszy fragment o czarownicy?
OdpowiedzUsuńDziękuję Najmilsza Istotko. Tak, będzie. Powoli zbieram w sobie słowa. Chciałabym napisać o mojej babce, ponieważ ona ma w sobie najwięcej cudownych, mrocznych historii.
UsuńCześć, dodałaś mnie do znajomych na lubimyczytać. Zajrzałam na twojego bloga, mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko. Zaintrygował mnie sposób, w jaki piszesz. Przypomina mi trochę wiersze Rafała Wojaczka [nie wiem, czy znasz tego poetę, jeśli nie, to bardzo ci polecam, myślę, że jego wrażliwość przypadnie ci do gustu].
OdpowiedzUsuńOjej, dziękuję Ci z całego serca! Tak, tak, tak, znam Wojaczka i kocham nad życie jego twórczość, jest mi najbliższa z wszystkich. Jeśli przyjdzie Ci jeszcze do głowy jakiś twórca o podobnym stylu, to proszę poleć mi. Bardzo lubię jeszcze Poświatowską, a z pisarzy Julio Cortazara.
Usuń